siems, no i dzisiaj jest już piątunio! jeej, jak ten tydzień szybko mi zleciał, w sumie to dzisiaj lekcje takie lajtowe, bo chłopaków nie było no i prawie każda wolna, prócz historii, ale tez nie do końca. po szkole, na chwileczkę do Wiktorii, a potem na niebrów, bo śnieg, heheh. no i wyglebałam się z 345678098765567890 razy ale co tam, fajnie było, szczególnie jak ze śmiechu nie mogłam wstać, u W. przed klatką, brawa. no na treningu, też moja gleba przez którą śmiałam się prawie do końca, to było dziwne, straciłam równowagę skacząc to ataku to znaczy rzutem sflaczałą piłką. ogólnie było męcząco, a potem zrobiło mi się słabo, więc usiadłam, git. Weronika miała rację cytryna z miętą źle mi zrobiły wiecej tego tymbraka raczej nie kupie, osłbaia mnie. + chcę już do pierwszej gimnazjum wiem, że będzie cięzej z nauka ale jakoś tak po prostu chcę. jeszcze niecały rok, chyba wytrzymam.
buehehehe!
z środy z Wiką:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Żeby skomentować, dokładnie przeczytaj mój post, nie chcę tu komentarzy typu "wbijaj na mojego bloga, obserwujemy?, nowa notka." bo jeśli będę chciała i miała ochotę to sama wejdę. Nie życzę sobie obraźliwych komentarzy, ale za każdy miły komentarz dziekuję!♥